Boska intuicyjność Thomasa Bernharda i Immanuela Kanta nierzadko wyrzuca czytelnika poza ramy jakiegokolwiek dyskursu. Nierzadko odbiorca jest jedynie niemym fragmentem ich wielkiej, metafizycznej gry – tym bardziej, gdy bawią się razem. Pojawił się jednak głos, który każe nam przewartościować radykalny Bernhardowski schemat. O twórczości Austriaka zamkniętej w tragikomicznej operze opowiada Leszek Możdżer.