Austriart

  • Literatura
  • Muzyka
  • Film
  • Teatr
  • Sztuki piękne
  • Filozofia
  • Recenzje
  • Wywiady

Bądź z nami na bieżąco!

Najnowsze artykuły

  • Tadeusz Rittner | Moje życie 20 kwietnia 2021
  • Chwila mrocznych odczuć [Peter Handke „Godzina prawdziwych odczuć”] 30 stycznia 2020
  • Świat jest słabszy od wiersza [Wiersze Ericha Frieda] 15 stycznia 2020

Austriart

  • Literatura
  • Muzyka
  • Film
  • Teatr
  • Sztuki piękne
  • Filozofia
  • Recenzje
  • Wywiady
Muzyka, Recenzje, Teatr,

Barokowe arcydzieło w Polsce [„Armida” Recenzja]

by Piotr Krzyżanowski8 listopada 2017no comment
"Armida" (2017) / reż. Deda Cristina Colonna / Warszawska Opera Kameralna

"Armida" (2017) / reż. Deda Cristina Colonna / Warszawska Opera Kameralna

Warszawska Opera Kameralna kupiła wehikuł czasu i przeniosła nas do 15 lutego 1686 roku. Na scenie paryskiego Théâtre Royale wystawiono wtedy Armidę, ostatnie dzieło słynnego, barokowego duetu, kompozytora i librecisty, czyli Jean-Baptista Lully’ego i Philippe’a Quinaulta.

Armida wystawiona jest w ramach w tym roku wyjątkowo skromnego, bo tylko dwuprzedstawieniowego IX Festiwalu Oper Barokowych. Jej światowa premiera w reżyserii Dedy Cristiny Colonny odbyła się w 2016 roku we współpracy z austriackim Innsbrucker Festwochen der Alten Musik i Music Festival Potsdam Sanssouci oraz Centre de Musique Baroque de Versaille.

Polska prapremiera Armidy odbyła się 5 listopada 2017 roku. Inscenizacja arcydzieła francuskiego baroku jest identyczna jak ta z XVII wieku. To dziś rzadkość. Współcześni reżyserzy operowi próbują, czasem na siłę, uwspółcześnić dawne dramatyczne dzieła muzyczne. Raz im to wychodzi, raz nie. Rzadko zaś mamy do czynienia z rzeczywistą rekonstrukcją, a nie tak modną dziś dekonstrukcją dzieła. Tym razem w Warszawskiej Operze Kameralnej postawiono na wierność interpretacyjną, zarówno muzyczną, jak i sceniczną. A wszystko dzięki światowej sławie choreografowi i znawczyni muzyki barokowej Dedzie Cristinie Colonnie. To ona wraz ze scenografem i kostiumografem Francesco Vitalim przeniosła nas w dworski świat Ludwika XIV. Ale po kolei.

Marcelina Beucher jako Armida i Tomasz Rak jako Nienawiść w „Armidzie” (2017) / reż. Deda Cristina Colonna / Warszawska Opera Kameralna

Armida powstała na zamówienie króla. Współcześnie uznawana jest za najlepsze dzieło Lully’ego. Ale historia stworzenia tej pięcioaktowej tragedii muzyką napisanej jest równie tragiczna jak jej treść. Najprawdopodobniej kompozytor i librecista byli kochankami. Król na to pozwalał, co nie oznacza, że godził się na publiczne przyzwolenie. Miłość homoseksualną nazywano na francuskim dworze „włoską przypadłością”. Ceniono wszak włoski renesans, toteż i zgoda na takie związki była mniej lub bardziej formalna. Jednak wszystko ma swoje granice. Gdy wieść o homoseksualizmie Lully’ego stała się osnową dworskich plotek i pomówień, Ludwik rzekł dość. I tak premiera Armidy nie odbyła się w Wersalu, jak wszystkich jego poprzednich dzieł, lecz w Teatrze Królewskim umiejscowionym niedaleko Luwru. Na premierze król się nie pojawił. Zastąpił go Delfin, jego syn i następca. Librecista zaś, który u schyłku swego życia zaczął bardziej dbać o zbawienie niż doczesność, porzucił Lully’ego. A, o ironio!, Lully zmarł niedługo po premierze na gangrenę, która wdała mu się w mały palec prawej nogi. Ówcześni dyrygenci mieli bowiem zamiast batuty rodzaj laski, którą wybijali na podłodze rytm. Lully w twórczej pasji rozbił sobie ową barokową pałeczką własną stopę.

„Armida” w reż. Dedy Cristiny Colonny w Warszawskiej Operze Kameralnej, Marcelina Beucher jako Armida, fot. WOK

Polska prapremiera Armidy jest wiernym odtworzeniem premiery paryskiej. W tych czasach bowiem zapisywano nie tylko nuty na partyturze, ale również kroki baletu. Tak więc w wąskich, kameralnych przestrzeniach warszawskiej sali byliśmy świadkami tego, co widział następca Króla Słońce. Jak powiedziała nam reżyser i choreograf spektaklu, pani Deda Cristina Colonna, „nie ma tu nic ze współczesnej interpretacji, nic nie zostało dodane ani zmienione. Problem jednak stanowiły gesty, stopy bowiem ‘tańczyły’ jak kiedyś”. Oglądając inscenizację Armidy możemy jedynie zdać się na intuicję badacza i stwierdzić, że twórczyni spektaklu najlepiej jak mogła oddała mimikę i gestykulację śpiewaków i grupy tancerzy. Kostiumy, niezwykle szczegółowo odtworzone, są autorstwa Francesca Viteliego. Jego również jest scenografia. Jedyny element współczesny. Choć zgodnie z intencją twórców natchniony duchem baroku. W tych czasach bowiem plansze służące za tło muzycznych tragedii były kunsztownie malowane i ważyły setki kilogramów. Barokowi inspicjenci byli zazwyczaj marynarzami. Ich bowiem „małpia” zręczność i siła mięśni pozwalała na perfekcyjne podciąganie i spuszczanie ciężkich kotar wiszących na grubych linach włożonych w wielkie koła zębate. W warszawskiej scenografii zastosowano ten sam model. Tyle, że zamiast wielkich malowideł, pojawiły się lekkie tiule, na których projektor wyświetlał malowidła. Kiedyś bowiem stworzenie wielkiej przestrzeni malarskiej dla króla było błahostką. Dziś dla mecenasa kultury jest nierzadko nieosiągalnym wyzwaniem. Scenografowie muszą więc iść na kompromis.

„Armida” w reż. Dedy Cristiny Colonny w Warszawskiej Operze Kameralnej, Nordic Baroque Dancers, fot. WOK

W Warszawskiej Operze Kameralnej występowali tylko polscy śpiewacy. Tytułowa Armida, czyli Marcelina Beucher, mocna, energiczna, postawna, a zarazem subtelna w scenach miłosnych wszystkie recytatywy, jak również muzyczne dialogi zaśpiewała nad wyraz dobrze. Trzymam za nią kciuki. Jest duży potencjał. Renaud, czyli Aleksander Rewiński, również zasługuję na pochwałę, choć zabrakło mu charyzmy herosa, uwikłanego w miłosną pułapkę. Mocne głosy bas-barytona Jarosława Bręka i barytona Tomasza Raka udowodniły, że jesteśmy w czołówce europejskiej. Na uwagę zasługuje też Aleksandra Borkiewicz, która, jak się wydaje, potrzebuje większej roli, by rozwinąć swój talent wokalny. Partie baletowe wykonywała szwedzka grupa Nordic Baroque Dancers (o międzynarodowym składzie). Oni, podobnie jak reżyser spektaklu, specjalizują się jedynie w tańcu barokowym. Perfekcyjni w ruchach, niezwykle ekspresyjni w gestach i mimice, zaskakiwali nie tylko umiejętnościami tanecznymi, ale również i kondycją tancerzy. Pozostaje orkiestra. Jakby zapomniana, wtłoczona w podsceniczną czeluść. Rok przed paryską premierą Armidy sala operowa w Wersalu była już monumentalna. Ale wcześniej odgrywano muzyczne tragedie w o wiele mniejszej przestrzeni. I tam orkiestra też nie grała na pierwszym planie. A widowiska wymagające wielkich scenicznych machinerii były tworzone w królewskich stajniach. Dyrygent Benjamin Bayl, spokojnie, bez zbędnej emfazy poprowadził polskich muzyków dając słuchaczom wytchnienie i możność podziwiania mimicznej recytatywy śpiewaków. No i jeszcze chór, który w zależności od napięcia narracyjnego, raz stał nad widzami, a raz tuż przy scenie.

Kontrowersje wokół Warszawskiej Opery Kameralnej nie milkną. Mnie zaś pozostaje stanąć jedynie u boku tych sporów i zacytować Jerzego Waldorffa, jakby nie było osobie bliskiej Lully’emu, że muzyka ma obyczaje łagodzić.

Piotr Krzyżanowski

armidainnsbruckerfestwochen der alten musikwarszawska opera kameralna
Poprzednie

Zagubiony wśród marzeń – Georg Trakl

5 listopada 2017
Następne

Johannes Schiehsl [Austriackie gadanie? Österreichisches Gerede? Wywiad/Interview]

13 listopada 2017

Piotr Krzyżanowski

Sekretarz redakcji magazynu AUSTRIART.PL. Romanista, wieloletni dziennikarz i wydawca.

Odpowiedz Anuluj pisanie odpowiedzi

Bądź z nami na bieżąco!

Zainstagramuj się!

Instagram post 2285847955801296003_13484373947 🐥 #zostańwdomu Przesyłamy Wam najserdeczniejsze życzenia spokoju i zdrowia na te Święta! Obyśmy już wkrótce mogli dumać na zielonej trawce jak ci zakochani z pocztówki 🌼

#wielkanoc2020 #easter2020 #ostern2020 #austriartpl #loveaustria #stayhome #bleibzuhause #familytime #relaxtime
Instagram post 2274016222709735075_13484373947 #zostańwdomu #bleibzuhause 
How are you, guys? We're diving into Daniel Kehlmann's novel "Die Vermessung der Welt" 🤓 Any extra reading suggestions? Share it with us!

#readingtime📚 #austriartpl #literaturaaustriacka #bookworm #bookstagrampl #czytambolubie #staysafe #readinggoodies #książkoholik #loveaustria
Instagram post 2269993397166442036_13484373947 📘 Pani Justyna Sobolewska @sobolewskaj dziś wspomina Rilkego. My Światowy Dzień Poezji chcemy uczcić wierszem Else Lasker-Schüler. Niech da nam wytchnienie.

World Poetry Day 2020. Else Lasker-Schüler translated by Wanda Markowska. Give us a rest ❤ #currentlyreading

#poetryoftheday #elselaskerschüler #poem #wierszempisane #dzieńpoezji #czytamcodziennie #kochamypoezję #womanpoetry #womanpower #kobietypiszą #gedichtdestages #deutschegedichte #austriartpl #classicpoetry #worldpoetryday
Instagram post 2261748977057073683_13484373947 Drodzy czytelnicy, krótka informacja: książka znaleziona na jednym z mokotowskich śmietników, gdzieś między plastikiem a bioodpadami. Spacerujcie uważnie 😊 "FRANZ KAFKA. KOSZMAR ROZUMU" Ernsta Pawla. ❤

#franzkafka #garbage #booklovers #bookstagrampl #bookworm #czytambolubie #proza #wielcypisarze #bestwriters #bestfindings
Instagram post 2250334328549870967_13484373947 Oto i on. Znaleziony na Wielkim Antykwariacie Warszawskim w @kinoiluzjon. Wolfgang Georg Fischer. Dobra niedziela z serią "Nike" 👈 @wydawnictwoczytelnik

#wgfischer #bookstagrampl #bookworm #literaturaaustriacka #bestbooks #czytamy2020 #fleamerket #bookmarket #usedbooks #czytelnik
Instagram post 2249407981229149438_13484373947 📘 Claudio Magrisa przedstawiać nie trzeba. Habsburgów również. Czym jest mit wyjaśniać nie trzeba. Co jednak, gdy powyższe elementy złożymy w jedną całość? 〰️ "Mit Habsburski" jest przede wszystkim historią owej miłości do porządku i zatrzymuje się, być może z przesadą dyskrecją, na progu odkrycia chaosu. [...] Mit błyszczy tylko wtedy, kiedy ulega demistyfikacji jego urok rodem z kartonowych dekoracji. 〰️ Tymi słowami Claudio Magris wprowadza czytelnika do trzeciego wydania książki "Mit Habsburski w literaturze austriackiej moderny" - tomu, którym i my właśnie możemy się cieszyć. Swój debiut dzieło miało w 1963 roku. Jak wygląda austriackie "zawieszenie w powietrzu" sprzed 57 laty? Czy tezy Magrisa przetrwały próbę czasu?

Już w najbliższy czwartek, 27 lutego o godz. 18 w Austriackim Forum Kultury, spróbujemy wszyscy na to pytanie odpowiedzieć. @afkwaw

Nasz "Mit..." na tle plakatu Jakuba Zasady (2019) 😍

#claudiomagris #mithabsburski #bookstagrampl #bookworm #czytanietopasja #afkwaw #austriartpl #spotkanieliterackie #weekendvibes #czytamy2020
Więcej i więcej... Śledź nas na Insta!

Najnowsze artykuły

  • Tadeusz Rittner | Moje życie

    Tadeusz Rittner | Moje życie

    20 kwietnia 2021
  • Chwila mrocznych odczuć [Peter Handke „Godzina prawdziwych odczuć”]

    Chwila mrocznych odczuć [Peter Handke „Godzina prawdziwych odczuć”]

    30 stycznia 2020
  • Świat jest słabszy od wiersza [Wiersze Ericha Frieda]

    Świat jest słabszy od wiersza [Wiersze Ericha Frieda]

    15 stycznia 2020
  • Antoni Wit wraca do Mahlera

    Antoni Wit wraca do Mahlera

    20 grudnia 2019
  • Król tańczy [Kaiser Maximilian I – Lieder, Chansons, Tänze | PER-SONAT Recenzja]

    Król tańczy [Kaiser Maximilian I – Lieder, Chansons, Tänze | PER-SONAT Recenzja]

    7 grudnia 2019
  • Peter Handke | Odczyt noblowski [ANGIELSKI]

    Peter Handke | Odczyt noblowski [ANGIELSKI]

    7 grudnia 2019
  • Peter Handke | Odczyt noblowski [NIEMIECKI]

    Peter Handke | Odczyt noblowski [NIEMIECKI]

    7 grudnia 2019
  • Nieszczęście po austriacku [Peter Handke „Krótki list na długie pożegnanie”]

    Nieszczęście po austriacku [Peter Handke „Krótki list na długie pożegnanie”]

    4 grudnia 2019
  • Młodzieńczy Mozart [Recenzja Mozart Jurowski]

    Młodzieńczy Mozart [Recenzja Mozart Jurowski]

    2 grudnia 2019
  • Anton Bruckner w drodze na Monsalvat [Recenzja Bruckner/Wagner Andrisa Nelsonsa]

    Anton Bruckner w drodze na Monsalvat [Recenzja Bruckner/Wagner Andrisa Nelsonsa]

    29 listopada 2019

Tagi

3 tage in quiberon austriacka kinematografia austriackie forum kultury austriacki jazz beethoven dramaturgia austriacka elfriede jelinek etiuda&anima festiwal nowe horyzonty filharmonia narodowa film austriacki film dokumentalny franz kafka georg trakl gustav mahler heldenplatz horyzonty trakla joseph haydn kinematografia austriacka kino austriackie kino europejskie literatura austriacka literatura XXI wieku literatura XX wieku michael haneke muzyka austriacka muzyka klasyczna narodowy instytut fryderyka chopina noc trakla peter turrini plac bohaterów poezja austriacka rechnitz ruth beckermann styx teatr austriacki teatr jaracza w łodzi thomas bernhard walc waldheima waldheims walzer warszawski festiwal filmowy western wolfgang amadeusz mozart zielone kłamstwa z miłości
  • O NAS
  • Redakcja
  • Call for papers
  • Kontakt

© 2019 AUSTRIART. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie materiałów wymaga zgody redakcji.