Wielki triumwirat muzyki dodekafonicznej (Berg, Schönberg i Webern) zawładnął salą warszawskiej Filharmonii Narodowej. Dźwięki „klasycznych” dzieł z najmniej klasycznych austriackich kompozytorów wydobył z orkiestry dyrygent Jacek Kaspszyk.
Historia „drugiej szkoły wiedeńskiej” nie trwała zbyt długo. Jej najwięksi przedstawiciele mimo wspólnego, muzycznego poszukiwania nowej treści i burzenia starej formy wyrazu byli zupełnie niezależnymi ogniwami.
Webern jawi się jako najbardziej skromny i minimalistyczny. Jego Sechs Orchesterstücke op. 6a przywodzą na myśl ścieżkę dźwiękową awangardowego filmu lat 20. XX wieku, przepełniającą słuchacza nieokreślonym bliżej oczekiwaniem na przełom. Kojarzą się z porannym zmrokiem, który jeszcze ma znamiona nocy, ale już wolnym ruchem zalewają go zielono-różowe smugi poranka. Webern, najbliższy Schönbergowskiej stylistyce porządkowania utworu jako całości, opowiada swoim sekstetem trzymającą w napięciu historię, mającą swój początek, rozwinięcie i zakończenie.
Schönberga mieliśmy już okazję posłuchać podczas tegorocznego Festiwalu Chopina. Wówczas wykonano Sechs Klavierstücke op. 19, które wybrzmiało nader triumfalnie, przypominając na nowo o wielkiej silne nowoczesnej myśli muzycznej. Fünf Orchesterstücke op. 16, może mniej znane, nie ustępują w swojej spektakularności sześciu impresjom fortepianowym. Perfekcjonistyczny charakter Austriaka słychać w harmonijnie skonstruowanych dźwiękach i technikach, które wykorzystał do skomponowania dzieła. Dodekafonia u Schönberga sama w sobie „dostraja się”, w zależności od motywu, do określonej technicznej konfiguracji.
Co się tyczy ostatniego z wielkich dodekafonistów, nie sposób odmówić Drei Orchesterstücke op. 6 Albana Berga niezwykłej żywotności muzycznej. Napisany w 1914 roku utwór może pochwalić się już widocznym odstępstwem od klasycznej tonalności, wciąż jednak pozostającym w ramach dobrze wszystkim znanej tradycji.
Sobotni koncert był klasycznym budowaniem napięcia. Orkiestra rozpoczęła spokojnym, lirycznym wręcz Webernem, rozwijała temat matematycznym i ekspresjonistycznym Schönbergiem i zakończyła triumfującym Bergiem. Świetnym kunsztem pochwaliła się sekcja dęta – zagrali elegancko i dobitnie.
(NAB)
