Niezwykle rzadko wystawiany na deskach opery „Żywot rozpustnika” Igora Strawińskiego pozwolił widzom na pławienie się w muzycznym rozpasaniu. Katowicka Orkiestra Radiowa wraz z chórem i solistami dali błyskotliwy popis umiejętności interpretacyjnych. Po ostatnim akordzie Filharmonię Narodową wypełniła w pełni zasłużona, gorąca owacja.
Z pewnością był to na tym etapie Festiwalu Beethovena najlepszy występ. Energiczny niemiecki dyrygent Alexander Liebreich, wraz z Narodową Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia w Katowicach, chórem „Camerata Silesia” i solistami, stworzył przekonujący i porywający muzyczny spektakl. Bez wątpienia największe brawa należą się solistce Louise Alder za jej niezwykle ciepłą, sopranową barwę głosu, którą poetycko i z ironicznym sznytem malowała przez cały koncert portret naiwnej, rozkochanej niewiasty. Wzruszała nas podczas bolejącej pieśni How Strange i zaskakiwała stanowczością dźwięku kończąc arie wyśpiewane w podróży za swoim wybrankiem. Wtórował jej tenor Adrian Strooper, który nadał postaci Toma Rakewella ciepła, mimo jego rozpustnej natury (co oczywiście bardzo nam się podobało). Chwilami jednak wyczuwało się niepewność wykonawczą Stroopera w porównaniu z innymi wokalistami. W wykonaniu Anny Lubańskiej – mezzosopran – pełna groteskowej energii Baba-Turek nabrała, odrobiny „ogłady”, można by rzec, klasy. Rola wzgardzonej, upokorzonej, starszej kobiety w jej interpretacji budziła nie tylko uśmieszek, ale również nutę szacunku. Adam Zdunikowski i Krzysztof Szumański sugestywnie przekazali naturę kolejno ojca i diabła – tworzyli świetne duety z Louise Alder i Adrianem Strooperem.
Igor Strawiński, który w ośmioobrazowym cyklu malarskim Williama Hogartha dopatrzył się gotowego scenariusza na operę (sam mówił, że to „ciąg scen operowych”), połączył na początku lat 50. XX wieku siły z amerykańskim poetą Wystanem H. Audenem i jego współpracownikiem Chesterem Kallmanem. Praca nad operą nie trwała zbyt długo. Najsilniej rezonuje w niej konwencja dzieł mozartowskich. Czystym nawiązaniem z kolei do historii Fausta jest przede wszystkim postać Mefista – Nicka Shadowa.
Swoją prapremierę opera miała w 1951 roku – poprowadził ją oczywiście sam Strawiński. Polska publiczność po raz pierwszy usłyszała Żywot rozpustnika 26 lutego 1965 roku w gdańskiej Operze Bałtyckiej.
(NAB)
